niedziela, 22 lutego 2015

ROZDZIAŁ 11: Trzymaj się Marco...

**Cornelia**

**
Młoda dziewczyna siedziała w oknie patrząc jak jej starszy brat Mario wyprowadza się z domu. Była zdruzgotana jej kochany braciszek wyprowadza się z domu nie daleko ale to nie będzie już tak samo. W sumie obiecał ja odwiedzać ale on w to nie wierzyła. Zaczęła płakać nie poszła się z nim pożegnać bo wiedziała że będzie jeszcze gorzej a on nie lubił pożegnać. Patrzyła jak odjeżdża jego samochód , już go nie widziała bo wyjechał z podjazdu.  Ona tak siedziała i siedziała.  

Po dwóch latach wprowadziła się do niego bo po jego odejściu nie mogła dogadać się z rodzicami.  Oni wciąż byli zajęci jej młodszym bratem Felixem.  Na nią już nie zwracali uwagii. Padający deszcz nie przeszkadzał jej szła ulica z walizka. Wiedziała że jej dwudziesto letni brat przyjmie ja do domu. I tak się stało.  Mieszka z nim aż do teraz.
**

To dziś mój brat miał wyjechać. Wstałam z łóżka ubrałam się i Zeszłam na dół
- Wszystko masz- spytałam ze łzami w oczach
- Tak , nie płacz - przytulił mnie Mario 
- Nie chce żebyś wyjeżdżał. Nie poradze sobie bez Ciebie- wychliptalam 
- Dasz rade. Masz Marco , Jeanette , całą BvB , rodziców a ja tam będę sam z Ann- powiedział szczerze 
- Masz rację ale nie wyobrażam sobie jak Ciebie ze mną nie będzie zawsze byłeś , zawsze mnie broniłeś , pomagaleś , pocieszłeś- powiedziałam już trochę spokojniejsza
- I zawsze będę to robił bo jesteś moją młodsza siostrzyczka- zaśmiał się 
Ktoś zadzwonił do drzwi okazało się ze to Ann . Przywitałam się  nią pogadaliśmy i za chwilę przyszli chłopaki z BvB. Nigdzie nie widziałam Marco co bardzo mnie zdziwiło ponieważ był najlepszym przyjacielem Mario. Wszyscy zaczęli się żegnać. 
- No to trzymaj się stary , pokaz Frajernowi jak się gra - powiedział Lewy
- Mam nadzieje , że będziesz szczęśliwy w Monachium- wtrącił Łukasz Piszczek 
- Szkoda , że odchodzisz , bez Ciebie będzie nudno - powiedział Kevin 
- Tak wielka szkoda- odparł Mats 
- Jak dla mnie wiem ze kiedyś wrócisz - zaśmiał się Erik
- Chłopaki musimy pogodzić się z jego decyzja. Oczywiście jeśli będziesz chciał wrócic przyjmiemy Cię z otwartymi ramionami. Trzymam za Ciebie kciuki.  Rozwijaj się Mario i powodzenia- powiedział spokojnie Jurgen Klopp 
Po jego słowach każdy przytulił Mario i każdy się rozszedl do siebie. Zostaliśmy we trójkę ja Ann i Mario. Ann gdzieś się ulotnila pewnie czeka na Mario w samochodzie.  
- Mario pamiętaj ze bardzo Cię kocham i jeśli będziesz miał w  Monachium problemy powiedz to przyjadę i skopie im tyłki- zaśmiałam się przez łzy 
- Nie będę musiał ale jak coś to wale prosto do Ciebie - śmiał się Mario 
- Trzymaj się Ann jest Ciebie warta. Nie narób głupot i mam nadzieje ze będziesz tam szczęśliwy- odparłam płacząc
- Nie płacz.  Ty trzymaj się Marco jest Ciebie wart a wiem ze coś do niego czujesz. Nie narobić obiecuje - powiedział - Będę jechał - dodał kiedy mnie przytulił
 Kiedy wyszedł podeszłam do okna i patrzyłam jak wsiada do auta i odjeżdża. Płakałam jak wtedy gdy się wyprowadzał. Teraz też ale dużo dalej do innego miasta na drugi koniec Niemiec. Nie mogłam się w to uwierzyć. Postanowiłam ze udam się do jego najlepszego przyjaciela Marco. Po paru minutach byłam pod jego domem. Napewno był bo stał jego Aston Martin. Zapukałam a on po paru minutach otworzył mi drzwi. 
- Hej - powiedziałam i przytuliłam się do niego - przepraszam - dodałam po chwili
- Nic się nie stało.  Rozumiem. - powiedział lekko się uśmiechając.  
Wpuścił mnie do domu , pierwszy raz byłam sama w jego domu. Wciąż dudnily mi w uszach słowa Mario " Trzymaj się Marco jest Ciebie wart" . Z moich rozmyślań wyrwał mnie mnie Marco.  
- O czym myślisz ? - spytał mnie 
- O tym co powiedział do mnie Mario - zamyslilam się 
- Gramy ?, - spytał pokazując mi dzojstik
- Jasne - zgodziłam się

** Marco**

Kiedy do mnie przyszła wiedziałem  ze to jest znak. Ze to coś znaczy. Graliśmy w FiFę ja Barcelona a ona BvB. Dawałem jej fory. Kiedy skończyliśmy grać spytałem ją
-  Jesteś głodna?? 
- Tak chętnie bym coś zjadła - odparła lekko się uśmiechając 
- To chodź pomożesz mi - złapałem ją za rękę i pociągnąłem w stronę kuchni 
Zrobiliśmy naleśnik nie obyło się bez śmiechu i tym ze byliśmy cali w mące. Po posiłku posprzątam. 
- Marco mogę się u Ciebie wykąpać. Tak nie wrócę do domu - pokazała na siebie
- Jasne - powiedziałem i wskazałem jej łazienkę
Po paru minutach wróciła ubrana w moja klubową koszulkę.  Całkiem ładnie jej w niej było.  
- Przepraszam ale pożyczyłem siebie ale swoje ubranie musiałam wrzucić do pralki. - powiedziała zawstydzona
Uwielbiałem jak się zawstydzala wyglądała wtedy tak słodko.  
- Spoko, od kiedy wyprowadziła się ode mnie Jeanette to nie ma u mnie damskich ubrań - zaśmiałem się 
- Dziękuję - podeszła i pocałowałam mnie w policzek 
Później oglądaliśmy jakaś komedie. Cornelia śmiała się cały czas . Kiedy zrobilo się juz późno postanowiła ze pójdzie do domu ale stety jej ciuchy do końca nie wyschly. 
- To może zostaniesz na noc. Oczywiście jak będziesz chciała to dostaniesz osobna sypialnie - powiedziałem słodko 
- Spoko dziękuję - udała się do starego pokoju Jeanette. 
Położyłem się do łóżka i zasnąłem.  W nocy obudziła mnie Cornelia.
- Marco mogę z Tobą spać bo nie mogę zasnąć?? - spytała mnie 
- Jasne - zgodziłem się odkrywając swoją kołdrę wpuszczając ja do sobie 
Od razu się do mnie przytuliła i zasnęła ja zaraz po niej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz