Obudziłam się rano , obok mnie leżał mały Nico i Marco. Spojrzałam na telefon była 8:00 rano Marco za dwie godziny miał trening.
- Marco wstawaj na dwie godziny masz trening - powiedziałam
- Juz juz - mówił
- Hej ciocia i wujek - powiedział mały chłopiec leżący obok Marco
- Muszę powiadomić rodzinę - powiedział smutno Marco
- Pomogę Ci we wszystkim - odparłam
- Wiem i chciałem Cie prosić żebyś się do mnie wprowadziła a z tamtym domem zrobisz co ze chcesz - powiedział uśmiechając się do mnie
- Chętnie to zrobię ale jest jedno małe ale - zaśmiałam się
- Jakie ?? - spytał
- Po pierwsze to dom Mario więc będę musiała mu klucze do domu odesłać do Monachium a po drugie będziesz musiał zrobić mi duuzo miejsca w garderobie - zaśmiałam się
- Obuwie rzeczy są do zrobienia - powiedział śmiejąc się
- Wujek?? - powiedział mały Nico
- Tak ?? - odparł
- Mogę do Ciebie mówić tato a do cioci Cornelii mamo - spytał
Marco popatrzył na mnie a ja kiwnelam na zgodę głową.
- Oczywiście ze możesz - zgodził się i przytulił malca
- Chodźcie na śniadanie - powiedziałam wesoło
Zeszliśmy na dol ja pomogłam się ubrać swojemu synowi a Marco w tym czasie zrobił śniadanie. Pomogłam wejść Nico na krzesło usiadłam obok niego i zaczęliśmy jeść wspólne śniadanie.
- Postaram się jeszcze dzisiaj wziąć swoje rzeczy z domu - powiedziałam popijając kawę
- Noom okeey jak coś to zostaw Nico u Tugby albo u Agaty albo u Ewy i jedź po rzeczy. Drugi samochód masz w garażu a kluczyki masz na szafce kolo drzwi wejściowych - odparł
- Okeey dziękuję - uśmiechnęłam się do niego
- Mama dzwoni. Muszę odebrać - powiedział I zaczął rozmawiać szybko ze swoją mamą. Kiedy jej powiedział co się stalo i ze zajmie się Nico był przybity. Później się rozłączył.
- Mama zgadza się z moją decyzją żebym zaopiekował się Nico. Pogrzebem się zajmał z tatą. - powiedział lekko przybity
- Bedzie wszystko dobrze zobaczysz - pocieszylam go
- Wiem kochanie lecę na trening - powiedział I pocałował mnie
Zostałam sama z Nico postanowiłam ze pojadę do domu po rzeczy.
- Hej Tugba mogę u Ciebie zostawić na chwile Nico bo musze przeprowadzam się do Marco bo tak będzie nam teraz łatwiej?- spytałam żonę Nuriego
- Jasne polubili się z Omerem - odpowiedziała mi
- Dziękuję za chwilę będę - odpowiedziałam szczerze
- Nicoś pojedziemy teraz na chwilę do Omera i po bawisz się z nim chwile bo mamusia musi coś załatwić - powiedziałam chłopcu
- Dobze mamus - powiedział słodko
Zostawiłam Nico u Tugby i pojechałam do domu poz raczy między czasie napisałam sms' a do Marco żeby odebrał od Sahinow syna.
** Marco**
Wszyscy szczerze mi współczuli z powodu śmierci Mel. Powiedziałam tez Jeanette była totalnie załamana a nie może się teraz przecież denerwować bo jest w ciąży teraz tylko ona mi została. Mel była starsza ode mnie ale i tak zawsze ja broniłem przed złem. Dostałem sms od Cornelii żeby odebrał po drodze do domu Nico.
- Nuri u Ciebie jest mój syn ale po treningu musze jeszcze coś załatwić potem po niego przyjadę - powiedziałem
- Okeey może zostac ile zechcesz - odparł
- Dzięki stary - podziękowałem
Po treningu pojechałem prosto do jubilera gdzie kupiłem najładniejszy pierścionek dla Cornelii. Pojechałam po Nico do Nuriego i pojechałem nim do domu. Na szczęście nie byli jeszcze w domu Cornelii wiec mogłem przygotować mała kolacje.
Po godzinie wszystko było gotowe przyjechała Cornelia. W trakcie jedzenia postanowiłem ze jej się oświadcze.
- Kochanie chciałbym się o coś zapytać - powiedział
-Tak - spytała
- Wyjdziesz za mnie - spytałem po czym uklękając na kolano
- Tak - zgodziła się
Później położyłam do łóżka Nico i sam poszedłem spać. Przynajmniej chciałem bo to skończyło się trochę inaczej. Ja i Cornelia przespalismy się ze sobą.
Wiem nie powinnam tak utrudniać życia bohaterom ale robilo się nudno wiec zaczęło się coś dziać. Są dobre i złe chwile za co przepraszam :)
CZYTASZ- KOMENTUJ!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz